Main image

poniedziałek, 27 lutego 2012

Houston, mamy kryzys

A konkretnie chyba dzisiaj doszłam do nazwy tego, co przeżywam od jakiegoś czasu, czyli plateau. Wszechogarniająca mnie niechęć do hiszpańskiego spowodowana brakiem postępów, tym, że nic mi do łba wejść nie chce. Chyba potrzebuję trochę dłuższego odpoczynku, aby znów nabrać chęci do nauki. Albo obejrzeć po prostu jakiś dobry, hiszpański film (No habrá paz para los malvados, zdominował Goyę, więc chyba mogę liczyć na coś wartego uwagi :) )
Tak tylko wpadłam się pożalić

2 komentarze:

Dorota pisze...

Oberzjyj sobie "Pagafantas", powinien Ci się poprawić humor :)

Margarita pisze...

Właśnie mam ten sam kryzys... Wydaje mi się, że utknęłam w miejscu i nie mogę ruszyć dalej, dlatego też, żeby się jakoś zmotywować założyłam bloga, na którym to piszę po hiszpańsku. I tak przez przypadek odkryłam blogi o językach, na nich szukam pomysłów na dalszy rozwój oraz odnalezienie dawnej motywacji.

Prześlij komentarz

RSS Feed